Tak dużej ilości zalegającego śniegu nie było od wielu lat. Gwałtowne ocieplenie zagroziłoby wielu terenom, nie tylko zalewowym. Zagrożenie jest realne, choć - przynajmniej na razie - powodzi obawiać się nie musimy – powiedział Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki.
Obecna sytuacja przywołuje wspomnienia sprzed kilkudziesięciu lat. Powodzie roztopowa z 1979 r. czy zatorowa, która wystąpiła w Płocku 3 lata później dowodzą, że Wisła i Bug potrafią być rzekami nieprzyjaznymi dla mieszkańców. W tej sytuacji niezbędne jest współdziałanie służb, które mogą być pomocne w przeciwdziałaniu czy usuwaniu skutków ewentualnej powodzi. Najważniejsze ustalenia Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego są następujące:
zdecydowano o jeszcze ściślejszej koordynacji działań administracji zespolonej (policji, straży pożarnej i innych służb),
zalecono starostom oraz powiatowym zespołom zarządzania kryzysowego aktualizację planów przeciwpowodziowych i ewakuacyjnych, odśnieżanie dróg dojazdowych do miejsc pozyskiwania piasku i kruszywa oraz do wałów w miejscach zatorowych, a także częste monitorowanie sytuacji na rzekach,
w sytuacji bezpośredniego zagrożenia powodzią do akcji zostaną skierowani żołnierze. Wojewódzki Sztab Wojskowy zgłosił, że w działaniach może wziąć udział 373 żołnierzy, 16 patroli saperskich oraz ciężki sprzęt, jak amfibie i samochody. Na wniosek wojewody minister obrony narodowej skrócił czas niezbędny na postawienie tych sił w stan gotowości (z 72 do 24 godzin).
Po raz kolejny okazuje się, jak bardzo człowiek jest zależny od sił natury. Jednak wynikające z tego zagrożenie można minimalizować - administracja i wszystkie służby są dobrze przygotowane, żeby przeciwdziałać zagrożeniu, a w przypadku wystąpienia powodzi skutecznie pomagać ludziom – dodał Jacek Kozłowski.